03 maja 2017

There ain't no motive for this crime.

Heath Corpse
jesienne dziecko – 23 wrzesień 1989 ♠ patolog sądowy ♠ skradzione trzy lata dzieciństwa ♠ łącznik pomiędzy światami medium  ♠ dwa i pół roku spędzone w Stanach Zjednoczonych, w NYC ♠ zabawy w kostnicy ♠ życie na krawędzi – ciągłe starania o podwyższenie adrenaliny ♠ od trzech i pół roku z powrotem w Wielkiej Brytanii ♠ przeprowadź sekcję zwłok i powiedz, skarbie, jak zabiłem ♠ beznamiętne spojrzenie błękitnych tęczówek  przepraszam mamo, wiem, że to nie tak miało wyglądać ♠ zwężone źrenice ♠ pierworodny i jedyny syn ♠ cisza rozkłada ramiona ♠ paczka papierosów zawsze w kieszeni kurtki ♠ przeszywający krzyk w środku nocy ♠ spójrz mi w oczy i opowiedz najpiękniejsze kłamstwa, jakie widział ten świat ♠ pierwsza zbrodnia jest jak pierwsza miłość, nigdy ich nie zapomniszHash&Love

Dwa dni. Są tylko dwa dni z całego jego dwudziestoośmioletniego życia, które pamięta dokładnie z najdrobniejszymi szczegółami. Dzień, w którym odebrał telefon. Po drugiej stronie słyszał zapłakaną mamę i głos młodszej siostry w tle mówiący, aby nie panikowała i go nie niepokoiła, że dadzą sobie same radę i wszystko będzie w porządku. Gdzieś z oddali dochodził początkowo niewyraźny szum, skupiając się jednak na dźwiękach tła, udało mu się rozszyfrować tajemnicze odgłosy. Ojciec. Gdyby nie on z pewnością nie zareagowałby tak nerwowo. Uznałby, że faktycznie jego siostra ma rację i poradzą sobie dobrze z zaistniałą sytuacją – jakakolwiek by ona nie była – przecież zawsze dawały sobie radę. Kiedyś potrafił nazwać tego człowieka ukochanym tatusiem, wszystko się zmieniło, gdy mężczyzna postanowił rozpocząć swoje nowe, szczęśliwe życie. Problem polegał na tym, że wcale nie było tak kolorowo, jak zakładał, a wszystko to co wydawało mu się prawdą okazało się być fikcją, nierealnym snem, który nigdy nie mógłby się spełnić. Pamięta dobrze słowa, które powiedział wówczas do słuchawki: czterdzieści osiem godzin, wytrzymaj. Proszę, mamo. Musiał przerwać, zostawić wszystko to, o co do tej pory tak zawzięcie walczył. Wiedział, że matka i siostra są ważniejsze niż kariera, i jego przyszłość, szczególnie gdy dopadały go wyrzuty sumienia. Heath, dlaczego je zostawiłeś?
Dzień, podczas którego rozpoczął swoją małą zabawę, grę. Wszystko miał dokładnie zaplanowane, uważnie obserwował ojca, jego nawyki, małe rytuały, które zawsze miały miejsce. Wiedział o której godzinie wychodzi z domu i do jakiego idzie baru. Pamiętał, jak siedział przy stole w kuchni swojej małej kawalerki, trzymając w dłoniach biały kubek wypełniony czarną, gorzką kawą, obok stała miska z resztkami chińskiej zupki z poprzedniego wieczoru i popielniczka z wypalonym do połowy papierosem. Sterylnie zapakowana strzykawka i mała, szklana, przyciemniana buteleczka wypełniona przeźroczystym płynem. Identyfikator z jego zdjęciem, imieniem i nazwiskiem… Rodzinne zdjęcie, gdy byli jeszcze w czwórkę szczęśliwi. To był ten bodziec, który spowodował każdy kolejny ruch. Brakujący element układanki, dzięki któremu wszystko się stało. Każda kolejna decyzja, każda reakcja. Wszystko za sprawą jednego zdjęcia, widoku uśmiechniętego mężczyzny… Chwycił identyfikator, zaciągając rękaw swetra na dłoń, zgarnął zapakowaną strzykawkę i buteleczkę do małej torby, wychodząc z mieszkania, ogarnął je jeszcze uważnie swoim spojrzeniem. To miał być jeden, jedyny. Pierwszy i ostatni raz.

42 komentarze:

  1. [Cześć! Witam serdecznie na blogu i w sumie to tyle, bo Heath jest tak świetny i tak doskonale wpasowuje się w klimat tego zwariowanego miejsca, że bez wątpienia będziecie się tutaj świetnie bawić i zgarniecie mnóstwo wątków! <3
    To skoro już odbębniłam administratorską powinność, chcę tylko sobie zaklepać jakiś ciekawy wącisz, bo moja Chey jest mistrzynią w opowiadaniu pięknych kłamstewek i bardzo chętnie omami nimi Heatha ;) ]

    to bardziej urokliwe 2/5 administracji & Cheyenne Reynolds, która tak gwiazdorzy, że każe na siebie czekać jeszcze dwa tygodnie, ale ma nadzieję, że będzie warto!

    OdpowiedzUsuń
  2. [O, cześć, znowu! Widzę serdecznie Twojego Pana, który jest znakomity. ♥ Bardzo podoba mi się też estetyka. <3 Dodatkowo ukochany braciszka, więc koniecznie musimy coś razem skrobnąć. :D]

    Marisol

    OdpowiedzUsuń
  3. [Hejka, też właśnie się zastanawiałem nad nimi jak przeczytałem twoją kartę xD Więc nie mam nic przeciwko wątkowi, tylko co można z nimi zrobić?]

    Iris Carter

    OdpowiedzUsuń
  4. Wydarzenia ostatnich dni mocno przewartościowały jego system wartości. Pomijając fakt, że musiał wiecznie pilnować, by nie zrobić nikomu krzywdy iskrami cisnącymi się z palców, to ciągle dręczył go ogólny niepokój o najbliższych. Niby miał pewność, że wszystko jest w porządku, niby rozmawiał z nimi nawet kilka razy dziennie, ale skoro on sam tak doskonale potrafił ukryć, że to co go spotkało, nadal go przeraża, to dlaczego te małe zołzy z mamą na czele by miały tego nie robić? Dla każdego było to nowością i choć widząc tyle osób wokół zmagających się z nabytymi zdolnościami robiło się trochę lżej, że to nie tylko on, że inni również, że nawet jego ukochany, to nadal nie pomagało to ogarnąć sytuacji.
    Leżąc na kanapie z Love ułożoną standardowo na brzuchu zastanawiał się, jak rozwiązać całą tą cholerną sytuację. Nie było nikogo, kto mógłby nimi pokierować, cokolwiek wytłumaczyć. Tony nie był zbyt racjonalnym człowiekiem, nie przerażała go świadomość, że to co się wydarzyło jest tak samo nierealne jak prawdziwe, ale mimo wszystko, chciałby zwyczajnie mieć pewność, że nic nie grozi jego rodzinie.
    -Z mamą wszystko w porządku, o niczym na razie nie ma pojęcia. A dziewczyny… Sam nie wiem. Nie chcą ze mną gadać. Sol za każdym razem naskakuje na mnie kiedy zaczynam temat. –mruknął wzruszając lekko ramionami. Zewnętrzna obojętność była zupełnym przeciwieństwem tego, co działo się w jego głowie, jednak nie chciał po raz kolejny zmuszać ich do rozmowy. Ostatnio nie skończyło się to najlepiej, a widok zapłakanej matki nadal trzymał w pamięci jako ostrzeżenie. Poza tym, nie chciał być taki jak ojciec, nie dla nich. -A Ty? Może... Powinieneś je odwiedzić, co? Wiesz, że same Ci niczego nie powiedzą. -westchnął, wpatrując się w niego z nieskrywaną czułością. Razem z nim pokochał też jego rodzinę, martwił się o nią tak samo jak o własną.
    Słysząc pytanie ukochanego pokręcił głową z rozbawieniem. Heath znał go zdecydowanie zbyt dobrze. Najwidoczniej poprzedniego wieczora nie wrócił do domu na tyle rozluźniony, by nie dać po sobie nic poznać.
    -Słyszałem, że znaleźli ciało w dokach. Młody był. Cały przemoczony złapał za niezabezpieczony przewód w starym magazynie. Strasznie nieostrożnie z jego strony. –odpowiedział, badając uważnym spojrzeniem reakcję chłopaka. Nie pierwszy raz na jego stole miał wylądować ktoś, o wątpliwym sposobie zgonu. Tony jednak starał się za mocno nie utrudniać mu zadania i podsyłać zwłoki zabite w dość oczywisty sposób, by zawoalowane kłamstwo nie było tak łatwe do wykrycia.

    Tony ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. [Cześć. Z chęcią coś napiszę. ;D Wpadnę do Ciebie jak wrócę już do domu i będę miała względy spokój. Czyt. Nie będę wolała do byle głupoty co pięć minut. :D]

    Desiree

    OdpowiedzUsuń
  6. [Siema! Zasłoniłam kartę, więc przychodzę, by przyznać się, że nie lubię kart zasłaniać, o! I przywitać! :D Patologią skradłaś moje serce, ale przecież nie o tym mowa. Co do wątku to pomysłu jakiegoś w tej chwili nie mam, ale coś mi się w myślach kręci, co by wyjaśnić jakoś anomalię skrzydeł, czy krwawiącego tatuażu Jimmiego, a lekarzom ufać nie można, w przeciwieństwie do pracowników kostnic, bo w końcu patolog szuka u podstaw :D Jimmy dałby się trochę poharatać... Dobra, chory pomysł. Lepiej się zamknę. Bawmy się tu dobrze. :D]

    Jimmy S.

    OdpowiedzUsuń
  7. [Z tym, że ja nie lubię być na głównej i teraz czekam, aż ktoś moją kartę zakryje. :D Sądzę, że o klub najłatwiej nawiązać, bo to miejsce publiczne i kręci się tam wiele różnych osób. A i Jimmy czasem przy barze siedzi. Tak, czy inaczej, jak już wiesz, ze coś chcesz i ja coś chcę to na pewno się coś uda :D]

    Jimmy S.

    OdpowiedzUsuń
  8. [To jest bardzo ciekawy pomysł xD Iris mógłby mieć nieprzyjemne starcie z tamtym znajomym, bo na przykład próbował go zgwałcić czy coś, więc przez przypadek "dotknąłby się" o ręce Irisa. Oczywiście Heathowi powiedziałby, że Iris go celowo zabił, więc Heath mógłby chcieć odnaleźć Irisa i z nim to wyjaśnić. Co ty na to?]

    Iris Carter

    OdpowiedzUsuń
  9. [Odpowiedź: Bladego pojęcia nie mam. XD A teraz serio... Pisałaś coś o klubie, Jimmy stałym bywalcom czasem rozdaje karty stałego klienta (tak, wymyśliłam to na poczekaniu) i utknęłam w martwym punkcie. Chyba nici z czegoś kreatywnego.]

    Jimmy S.

    OdpowiedzUsuń
  10. Tony nie widział nic dziwnego w zachowaniu Marisol. Zawsze była wybuchowa i przez to, że ojciec widocznie ją faworyzował od małego miała się za kogoś ważniejszego. Jej skłonności do histeryzowania też nie pomagały. Zamiast spokojnie porozmawiać wybuchała płaczem, gdy coś szło nie po jej myśli, a kiedy podrosła, cięte uwagi i sarkazm stały się jej bronią. Przyzwyczaił się do opałów młodszej siostry, dlatego nawet nie próbował naciskać, choć biorąc pod uwagę techniki ojca, bardzo szybko mógłby ustawić ją tak jak mu odpowiadało. Jednak nie był swoim ojcem, nie chciał być nim.
    Mimo wszystko nie wyobrażał sobie, że mógłby robić w życiu coś innego, a gdyby nie człowiek, którego szanował, aczkolwiek nienawidził, nie miałby tego wszystkiego, co ma teraz, więc nie miał zamiaru narzekać, a jedynie kontynuować rodzinną tradycję, by zapewnić matce i siostrom wszystko, czego potrzebowały.
    Jęknął przeciągle kiedy chłopak wepchnął się w dość ciasną przestrzeń między nim, a oparciem kanapy, przez co Love leżąca mu na brzuchu zeskoczyła z niezadowoloną miną. Przesunął się i uniósł ramię, by Heath mógł się tam wpasować, a kiedy przestał się już wiercić objął chłopaka i złożył na jego policzku delikatny pocałunek. Musiał przy tym strasznie uważać, by nie do końca jeszcze okiełznana moc nie wyrwała się spod jego kontroli. Już nie raz ukochany został przypadkowo zraniony, na szczęście niezbyt mocno, ale mimo wszystko, nie chciałby znowu dopuścić do takiej sytuacji, a z przytulania nie miał najmniejszego zamiaru rezygnować.
    -A co u Ciebie? Jakieś postępy? –zapytał wyciągając dłoń do Hash’a, który czaił się, nie wiedząc od której strony podejść, by znowu zostać odpowiednio dopieszczonym. Musiał przyznać, że nie był zadowolony z zabawy, którą Heath prowadził z kolegą. Nie żeby miał jakikolwiek problem z tym, że robią teoretycznie coś złego. Chodziło o to, że zwyczajnie martwił się o swojego chłopaka. Musiałby włożyć naprawdę wiele wysiłku, by zatuszować sprawę, jeśli ktokolwiek dowiedziałby się o ich rozrywce. Do tego jeszcze dochodziło niebezpieczeństwo współpracy z mafią, co już osobiście mu zafundował, więc tak naprawdę martwił się, ale jednocześnie sam dokładał mu problemów. Cieszył się jednak, że ich układ na razie funkcjonował bez zarzutu. To było kolejną rzeczą, którą zrobił lepiej od ojca.

    Tony

    OdpowiedzUsuń
  11. [Myślę, że jeśli ty zaczniesz to będzie logiczniej, może go śledzić i znaleźć w jego opuszczonym domku xD]

    Iris Carter

    OdpowiedzUsuń
  12. [Heeeej! Tak sobie pomyślałam, że mogliby się dotychczas tylko kojarzyć, przez Tony'ego właśnie i w jakimś tam raczej zaułku na siebie wpaść, Heath mógłby być na przykład wówczas podpity i o coś tam się wcześniej pokłócić, to widząc znajomą twarz zaczepił, chyba że wolimy się znać już wcześniej i po prostu jakoś spiknąć z braku laku, co powiesz? ;D]

    OdpowiedzUsuń
  13. Zaśmiał się ze słów chłopaka, choć oczywiście cała sytuacja wcale nie była śmieszna. Jego ukochany nie dość, że babrze się w zwłokach, to jeszcze bawi się w boga i zwyczajnie morduje ludzi. Niby nic wyjątkowego, Tony sam miał kilku na sumieniu, ale podobno patolog to zawód zaufania społecznego, przywódca mafii już nie. Nie mniej, nie ważne jak bardzo pokręcone były upodobania jego miłości, wspierał go na każdym kroku, nawet jeśli to oznaczało, że czasami miałby podsyłać mu co bardziej szemranych typków, którym przydałby się zastrzyk z niewykrywanej trucizny.
    -Bo pewnie ciężko mu Tobie dorównać, kochanie. Jesteś najlepszy. –mruknął unosząc głowę chłopaka za brodę i złożył na jego wargach delikatny pocałunek. Starał się przy tym nie ekscytować za bardzo, bo poczuł jak nadpobudliwe elektrony zaczynają drgać tuż pod powierzchnią skóry. Szybko więc puścił chłopaka i na powrót jedynie wlepił w niego swoje spojrzenie, a drugą dłonią przepuścił między palcami niewielką stróżkę energii tylko po to, by skupić ją w jednym miejscu.
    Słysząc o stażystach skrzywił się lekko. Dla niego oznaczało to tyle, że jeśli ktoś przez nieuwagę znowu złapie się niezabezpieczonego kabla, to będzie musiał sobie z tym poradzić w inny sposób, bez pomocy chłopaka. Niektórzy stażyści potrafili być strasznie upierdliwi i za bardzo wtrącali się w nie swoje sprawy. Gdyby któryś odkrył, że Heath przeprowadza autopsję w niewłaściwy sposób, tym samym ukrywając prawdziwą przyczynę zgonu, mogłoby się zrobić nieprzyjemnie, a tego żadne z nich by nie chciało.
    -Musisz tam być? Może weźmiesz wolne na kilka dni i polecimy na wyspę? Przyda nam się trochę odpoczynku.- zapytał robiąc słodkie oczy. Co prawda nie był pewny, czy będzie mógł opuścić miasto choćby na jeden dzień, ale jeśli tylko Heath się zgodzi, zrobi wszystko, żeby tak się stało. Po ostatnich tygodniach z radością przyjąłby ciszę i spokój jaką gwarantuje mały zakątek na prywatnej wyspie.

    OdpowiedzUsuń
  14. | To się odzywam! Prócz tego ruchańska, które zaproponował mój durny bojfriend, podsunął mi inny pomysł. Potrzebna mi jedynie wiedza o tym, czy Heath obnosi się tak z tym, że jest medium? c: |

    Kire

    OdpowiedzUsuń
  15. | Chodzi mi o "współpracę". Powiedzmy, że jakiś NPCek również jest uzdolniony i zmarła mu (nie wiem) córka, matka, siostra, czy ciort wie kto i za wszelką cenę chciałby się dowiedzieć, czy ta osoba cierpi, czy ma jakiekolwiek wyrzuty sumienia, czy coś w ten deseń. Że zna się z Kirą, poprosi o realistyczne narysowanie tej osoby, a Heath byłby zwołany właśnie do tego, by pogadał z duchem (lub by on przemawiał przez Heatha).
    Nie wiń mnie za chaotyczność wypowiedzi, nie potrafię tłumaczyć. Jeśli masz oczywiście jakieś inne pomysły, to śmiało. Na wszystko się godzę. :3 |

    Kire

    OdpowiedzUsuń
  16. | Nie spodziewałam się, że Ci się spodoba! ;; Poproszę i poczekam, nie ma pośpiechu. ♥ |

    Kire

    OdpowiedzUsuń
  17. Heath powinien się cieszyć, że poza tymczasowym zakłócaniem porządku jego moce nie niszczyły mu życia. Wszystko było dokładnie tak, jak przed cholerną burzą, z tym że czasami zobaczy jakiegoś umarlaka, który nie może znaleźć drogi na drugą stronę. Tony miał dużo gorszą sytuację. Pulsujące elektrony bezustannie świerzbiły go pod skórą, a z palców w sposób niekontrolowany dobywała się elektryczność o różnym natężeniu. Nie potrafił nad nią panować w takim stopniu żeby mieć pewność, że nikogo nie skrzywdzi, więc bał się każdego, nawet najlżejszego dotyku. Zresztą, nawet nie musiało dojść do kontaktu, żeby zrobił komuś krzywdę. Wystarczyło, że się zapomniał, że coś wzburzyło go na tyle, by wybić z rytmu, tak jak ostatnio. Transakcja nie doszła do skutku przez niekompetentnego pracownika, przez co stracił kilkanaście tysięcy. Nikt nie zachowałby w takiej sytuacji spokoju. Stracił panowanie i nawet zaciskanie pięści nie pomogło, by uchronić biurko i stojącą niedaleko szafę przed rozwaleniem. Całe szczęście, że niczego nie podpalił.
    -Mogę wszystko, Kochanie, o ile wybaczysz mi, że czasami zamiast zajmować się Tobą trochę popracuję. Zaplanuję wszystko tak, żeby przez te kilka dni nie działo się nic ważnego, ale wiesz jak to jest. –mruknął przewracając oczami. Już dawno przekonał się, że w jego pracy nie dana jest nawet chwila spokoju, i że szefowie nie mają prawa do urlopów całkowicie pozbawionych roboty.
    Zmarszczył brwi w reakcji na słowa chłopaka. Natychmiastowo przeszły go ciarki, kiedy domyślił się, że po raz kolejny Heath słyszy coś, czego on nie słyszy. Świadomość, że po ich mieszkaniu szwędają się zbłąkane dusze przyprawiała go o nieprzyjemne dreszcze.
    -Znowu? –jęknął rozglądając się uważnie, choć wiedział, że niczego nie zobaczy. Zacisnął dłoń na koszulce chłopaka i przytulił się do niego, chowając twarz w zagłębieniu jego szyi, zupełnie jakby się chował. Nie bał się, Anthony Ward nie boi się niczego, szczególnie duchów, ale chciał być blisko ukochanego, nawet jeśli i on niczego się nie bał. –Przegoń to coś. Powiedz, że jesteś zajęty. –mruknął, składając pocałunek na jego skórze i przesunął dłoń niżej, na nogę chłopaka, która obejmowała go w biodrach.

    Tony

    OdpowiedzUsuń
  18. Anthony nawet nie próbował ukrywać tego, jak bardzo przerażająca dla niego jest moc chłopaka, pomijając że w ogóle jej nie rozumiał. Jego była… naturalna, choć może to złe słowo, ale dosłownie pochodziła z natury. Była elektrycznością, płynęła w nim tak samo, jak płynie w przewodach. Zdolności Heath’a za to były… nienaturalne, nadnaturalne, niewytłumaczalne. Bo kiedy przepływ prądu dało się wyjaśnić najprostszą fizyką, tak zagubione dusze, które błąkają się po świecie niekoniecznie.
    Przerwał, kiedy chłopak zaczął się od niego odsuwać i ponownie zmarszczył brwi, widząc jego minę. Jasne, zazwyczaj pojawianie się niematerialnych istot wywoływało nieprzyjemne uczucie, jednak teraz natychmiast wyczuł, że coś jest nie tak. Szczególnie, kiedy jego oczy ponownie stały się białe i odsunął się. Nie wspominając już o tym, że słowa które następnie padły z jego ust nie dały się pomylić z niczym innym.
    Szczęka mu opadła i wytrzeszczył oczy, czując nieprzyjemny dreszcz przechodzący po jego plecach. Jeszcze nigdy duch nie był członkiem rodziny, więc nawet nie spodziewał się tu ojca. Jasne, wiedział że nie poszedł do nieba, w końcu nigdy nie był dobrym człowiekiem, więc przypuszczał, że smaży się w piekle, bo na to zasłużył. Zresztą, minęło już tyle czasu od jego śmierci, że nawet kiedy dowiedział się o mocy chłopaka, nie przypuszczałby że ojciec jeszcze się gdzieś tu kręci.
    -P-powiedz mu, żeby stąd poszedł. Nie mam mu nic do powiedzenia. –wycharczał, starając się zapanować nad drżeniem dłoni. Poczuł jak pomiędzy palcami przeskakują pojedyncze ładunki, niewidoczne dla oka. Wiedział, że jeśli się nie skoncentruje, to może się to skończyć źle.
    Nie myśląc wiele podniósł się i usiadł obok chłopaka, mocno obejmując go ramionami. Za życia ojca nigdy by się na to nie odważył, nigdy mu nie wyznał że woli chłopców, choć też nigdy nie związał się z żadną kobietą na dłużej. Odpowiadał wymijająco, twierdząc że nie ma czasu, że woli skupić się na biznesie, że jeszcze nie znalazł nikogo odpowiedniego. Ale teraz miał to gdzieś. Ojciec nie żył, a on wprost przeciwnie.
    -Czego chce? Przecież minęło już tyle czasu. Po co tu jeszcze jest? –zapytał zaciskając dłonie na koszulce chłopaka. Nawet nie chciał patrzyć w stronę, w którą spoglądał Heath z obawy, że jeszcze by coś zobaczył. Na to z pewnością nie był gotowy, nie ważne jak bardzo popieprzone było ich życie.

    Tony

    OdpowiedzUsuń
  19. [boże, takiego entuzjazmu w stosunku do mojej postaci nie widziałam od... zawsze XD Musimy wątek, koniecznie. Szczerze mówiąc, czytając twoją kartę odniosłam wrażenie, że byłoby nieźle :D Ale jak już proponujesz, to szarpnij się na jakiś pomysł, ja grzecznie zacznę :D]

    Willow

    OdpowiedzUsuń
  20. [Wiem wiem wiem :< Nie bij za mocno. Po prostu jak widzę taki długi i ładny początek to czuję presje, że muszę się postarać, żeby temu tak dorównać i odwlekam to w czasie :D Co do wąteczku... Przychodzi mi na myśl, że Laura mogła by chcieć się dowiedzieć co dokładnie stało się z jej chłopakiem, że kajtnął sobie w niewyjaśnionych okolicznościach... ale jeszcze nie mam pomysłu na to co się miało by wydarzyć, wiec nie wiem czy jest sens w to brnąć ]

    L.Colton

    OdpowiedzUsuń
  21. [Ojej, dziękuję! Bardzo mi przyjemnie :3 Bardzo mnie intryguje ten pan i fakt, że to miał być jeden jedyny raz. Myślę nad wątkiem i tak sobie kombinuję, że znać się powinni, ponieważ Sekhmet współpracuje z Tonym (na razie luźny zarys, ofc). Być może Lwica przyszła do Corpse'a, gdy jej brat (kochany!) postanowił na przykład sobie zniknąć i postanowiła się dowiedzieć, czy przypadkiem nie jest po drugiej stronie? Oczywiście w świecie nie ma nic za darmo, Sekhmet może znajdzie go napadniętego w wyniku jakichś porachunków i pomoże mu dojść do siebie? Mów czy mnie nie za bardzo ponosi ;)]

    Sekhmet

    OdpowiedzUsuń
  22. [Dobra, czekam do jutra z utęsknieniem. Bo ten twój ziomeczek na tyle fajny jest, że jeśli o mnie zapomnisz, to się na pewno upomnę, nie odpuszczę :D]

    Willow

    OdpowiedzUsuń
  23. [Niekoniecznie, jeśli to moja panienka przychodzi do Heatha to ja mogę śmiało zacząć, coby mu po prostu do drzwi zapukała w akcie rozpaczy i desperacji. Ale to jutro, bo padam trochu na twarz :D Właśnie nie wiem czy dobrze podejrzewam, ale może kiedyś moja ciekawość zostanie zaspokojona!]

    Sekhmet

    OdpowiedzUsuń
  24. [No właśnie, czym by tu ich połączyć. Może zaszaleć i współlokatorzy? W dodatku skutecznie ukrywający przed sobą moce? ]

    Laura

    OdpowiedzUsuń
  25. [Dzień dobry, wątek męsko-męski chętnie przygarnę, zwłaszcza jeśli wplątamy w niego trochę akcji, zabawy z trupami i tak dalej. W sumie mam nawet pewien mały pomysł, który zacząłby się niewinnie, zaś z czasem mógłby przeistoczyć się w pościgi i wybuchy. Małe pytanie - czy dla Heatha skomunikowanie się z duchem świeżo zmarłego to nie problem? Czy musi upłynąć troszkę czasu od śmierci delikwenta, czy to nawet lepiej dla "przekazu", jeśli ten człowiek zmarł niedawno? :>]

    Leo

    OdpowiedzUsuń
  26. [Skoro pomysł Ci odpowiada, to nie ma co wymyślać dalej, jak dla mnie to ta opcja zdaje się zdecydowanie bardziej interesująca. :> Mogłabym Cię bezczelnie poprosić o rozpoczęcie? Bo moja Audrey to niekoniecznie pierwsza by się do Heatha odezwała, skoro ten jest partnerem szefa, mogłoby to być przez niego źle odebrane, a przynajmniej tak by sobie pomyślała widząc go gdzieś tam na ulicy. c:]

    OdpowiedzUsuń
  27. [A ja mam!
    Swoją drogą, Twoja karta jest cudna, ale oczywiście nie pochwaliłam, bo mnie uprzedziłaś xD I ukochuję za patologa sądowego. Życie.
    I właśnie na tym się proponuję oprzeć. Heath rozmawia z duszkami, zajmuje się też ciałami, więc... mógłby badać (jeśli byłoby co badać) doszczętnie zwęglone zwłoki. Oczywiście przez Anubisa (ale on nie pali bez powodu!) A duchy dopominałby się od niego sprawiedliwości, nie dawały spokoju w sprawie tego oprawcy!
    Więc — chciałby czy nie, musiałby się z Nubisiem spotkać — może akurat złapałby go za paleniu kolejnego gościa? Problem w tym, że nie wiem, czy by się nie bał zapuszczać do szalonego piromana...
    O! Albo minęliby się na mieście, on zaszczyciłby go przelotnym spojrzeniem różnobarwnych tęczówek, a duchy nagle zaczęły wrzeszczeć, że to on!
    Moje pomysły to dzisiaj jakieś dno xD]

    Nubiś

    OdpowiedzUsuń
  28. [Dzięki za miłe słowa, od siebie dodam, że podoba mi się nazwisko Heatha, adekwatne do profesji c; Lubię męsko-męskie, więc jeśli masz pomysł, to mów śmiało, bardzo chętnie go posłucham :D]

    Alexander

    OdpowiedzUsuń
  29. Skoro Heath czuł się jak idiota, to mógł sobie wyobrazić co przeżywał Anthony, kiedy jego chłopak rozmawiał z duchem. A jakby sam ten fakt nie był wystarczający, to dodatkowo z duchem zmarłego ewentualnie przyszłego teścia. Nie sądził, że cała ta sytuacja z dziwnymi mocami może być jeszcze bardziej niekomfortowa. Jeszcze zmarłej babci brakowało do kompletu. Ona też pewnie nie do końca zadowolona byłaby z orientacji wnuczka.
    Słysząc słowa chłopaka zmarszczył brwi i odsunął się odrobinę. Gwizdał na to, że ojciec nie miał pewności, czy Tony się do czegoś nadaje, w końcu już nie żył, mógł mu naskoczyć, choć oczywiście głośno tego nie powie. Bardziej jednak zajęła go ów niedokończona sprawa, którą miałby się zająć. Ojciec nie żył już od jakiegoś czasu, ale nie przypominał sobie, żeby w związku z interesami wyszło cokolwiek, co trzeba byłoby zakończyć, więc nie rozumiał o co byłemu narkotykowemu bossowi chodzi. Chyba, że był w trakcie ustalania warunków transakcji, o której nikomu nie powiedział, ale takie rzeczy nigdy się nie zdarzały. Miał pełne zaufanie do swoich partnerów, którzy teraz czekają aż Tony’emu podwinie się noga i będą mogli zająć jego miejsce.
    Chyba, że nie chodziło o interesy, ale w takim razie ktoś coś by wiedział. Może nie matka, bo akurat jej za dużo nie mówił, ale.. Cóż, Stary Ward nie miał zbyt wielu przyjaciół, właściwie wcale ich nie miał, więc raczej nikomu się nie zwierzył.
    Jednak na następne słowa odwrócił się w stronę, w którą patrzył jego ukochany, domyślając się, że gdzieś tam właśnie znajduje się duch.
    -Jeśli jeszcze raz obrazisz mojego faceta, gwarantuję Ci, że nie przejdziesz na drugą stronę, Ojcze. Całe życie wymagałeś szacunku. Pora, żebyś sam go trochę okazał. –mruknął, czując się jeszcze dziwniej ze świadomością, że ojciec naprawdę może go usłyszeć. I musiał wyglądać jak debil mówiąc do ściany, ale trudno. Nikt nie będzie obrażał jego chłopaka.
    -Jaką sprawę? W księgach wszystko jest w porządku, osobiście domknąłem wszystko, co ojciec zaczął. –odezwał się znowu, tym razem kierując wzrok na ukochanego. –No i znalazłem jego mordercę. Czego jeszcze może chcieć? –zapytał, chcąc żeby cała ta szopka skończyła się jak najprędzej. Przez jego plecy przez cały czas przechodziły nieprzyjemne dreszcze, a poziom naładowania znacznie przekraczał normę, która pozwalała mu zwyczajnie funkcjonować.

    Tony

    OdpowiedzUsuń
  30. Oczywiście, Tony też nie chciał, żeby ojciec zostawał tu nawet chwilę dłużej, ale perspektywa odgryzienia się i przejęcia kontroli była strasznie kusząca. Zawsze to ojciec miał władzę, decydował o wszystkim co dotyczyło jego rodziny, nie pozostawiając nikomu miejsca na samodzielne wybory, dlatego teraz, kiedy władza była po stronie Anthony’ego, chciał się trochę zabawić. Albo i nie, chciał się go jak najszybciej pozbyć, ale chciał żeby to wyglądało jakby miał wybór. Jakby robił mu łaskę, załatwiając jego niedokończoną sprawę.
    Słysząc, że chodzi o rodzinę nieprzyjemny dreszcz przeszedł po jego plecach. Świadomość, że coś złego mogło się stać matce lub siostrom sprawiła, że miał ochotę jak najszybciej je zobaczyć, by sprawdzić czy wszystko w porządku. Interesy ojca już nie raz im zaszkodziły, szczególnie najmłodszej z rodzeństwa, która została porwana dla okupu. Dlatego mięśnie napięły mu się do granic możliwości, a elektryczność wręcz sypała skry z jego palców, więc puścił chłopaka i ukrył je za plecami. Nie wiedział jak nad nimi zapanować, ale nie mógł wyjść, nie w takim momencie.
    Widząc zmieniającą się mimikę ukochanego wiedział, że nie dzieje się nic dobrego, choć z drugiej strony.. Nie wyglądał na zmartwionego czy przestraszonego, co trochę go uspokoiło. Przymknął na chwilę powieki by skupić się na swojej mocy i nad nią zapanować. Otworzył je dopiero, kiedy usłyszał głos Heath’a.
    Słuchał go uważnie, starając się nie wybuchnąć. Słuchał go, nie zdając sobie sprawy, że kręci głową z niedowierzania. Słuchał go, analizując każde słowo, choć przekaz był jasny. Ma brata, o którym nie miał pojęcia. Przez tyle lat ojciec ukrywał to przed nim, przed wszystkimi, przed własną żoną. Jasne, każdy wiedział, że miał problemy z wiernością, w końcu Sol miała inną matkę, więc to nie był pierwszy taki przypadek. Mimo wszystko, Tony myślał, że po tamtej sytuacji się uspokoił, a jeśli nie tyle, to zrozumiał, że ma najbardziej wyrozumiałą żonę na świecie, skoro przyjęła pod własny dach nie swoje dziecko.
    -Jaki, kurwa, brat? O czym do cholery on mówi? Gdzie? Z kim? Kiedy? –wyrzucił z siebie, oczywiście nie ze złością na swojego ukochanego. Bardziej z dezorientacją, a tego uczucia strasznie nie lubił. Nie lubił tracić kontroli nad własnym życiem, a ten moment właśnie to z nim robił. Ojciec wygrał, po raz kolejny. –Proszę Cię… -westchnął, zaciskając mocno dłonie w pięści. Potrzebował chwili, żeby nad tym pomyśleć, żeby zastanowić się co dalej, żeby przywrócić porządek w swojej głowie i żeby pozbyć się nadmiaru buzujących elektronów, które nieprzyjemnie wierciły się tuż pod jego skórą. –Proszę Cię, dowiedz się wszystkiego. Ja nie… nie mogę tu dłużej być. –szepnął, choć nie łudził się, że cokolwiek ukryje przed ojcem. Wyciągnął przed siebie dłonie, by pokazać chłopakowi, że musi wyjść, teraz, zaraz, inaczej znowu komuś stanie się krzywda.
    Nachylił się nad nim i złożył na jego ustach pocałunek, który zamiast uspokoić, jedynie poraził go prądem. Zerwał się więc z kanapy i wybiegł drzwiami prowadzącymi na tyły ich domu.

    Tony

    OdpowiedzUsuń
  31. [Cześć! Dziękuję pięknie za ciepłe powitanie :) Heath też jest bardzo ciekawym bohaterem, a karta bardzo mi się podoba – ta historia ze strzykawką i zdjęciem naprawdę super! Chętnie bym coś zapisała wspólnie, tylko zawsze mam problem z łączeniem postaci w tak wielkich miastach. Jedyne, co przychodzi mi do głowy, to dorastanie gdzieś w tej samej dzielnicy, albo inne koligacje z przeszłości :)]

    Hallgeir Finsen

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie mógł dłużej znajdować się w pomieszczeniu, które nawiedzał jego zmarły ojciec. Myślał, że już ma go z głowy, że więcej nie będzie układał mu życia, a tu proszę, nawet zza grobu znajdzie sposób, by manipulować innymi. Chciałby uwierzyć w to, że to jakiś chory żart, ale zdawał sobie sprawę jak bardzo realne może być posiadanie brata, o którym nie miał pojęcia. Ojciec uwielbiał zaskakiwać. Gdyby nie to, że matka Marisol zginęła, jej też pewnie by nie poznał.
    Świeże powietrze, które wciągnął głęboko w płuca pomogło mu odrobinę uspokoić rozklekotane nerwy. Mimo wszystko wyciągnął przed siebie dłonie i poczuł ogromną ulgę, kiedy kumulująca się pod skórą energia opuściła go, rozrywając ziemię na pół. Oczywiście nie wystarczyło to, by całkowicie się jej pozbyć, więc jedną z dłoni uniósł w górę, obserwując jak potężna błyskawica kieruje się w niebo, które nagle pociemniało, zwiastując burzę. Nigdy nie zastanawiał się nad tym, czy może manipulować pogodą, ale wiedział, że jeśli by się wystarczająco skupił, mógłby wywołać załamanie, przynajmniej w jednym konkretnym miejscu.
    Słysząc głos chłopaka odwrócił się w jego stronę, pewny że cała złość już z niego uszła i nie zrobi mu krzywdy. Delikatny dotyk na ramieniu to było za mało. Objął chłopaka i schował twarz w zagłębieniu jego szyi, zupełnie jakby w ten sposób miał się schować przed całym światem. Zaraz jednak odsunął się i przyjrzał się mu uważnie.
    -Co powiedział? Poszedł już sobie? Wiesz gdzie jest ten chłopak? Co ja mam teraz zrobić? Szukać go? Przecież go nie znam, on nie zna mnie. Co jeśli się wystraszy i nie da sobie pomóc? –zasypał go pytaniami, znów czując jak ogarnia go niepewność. Nie wiedział co ma dalej zrobić, a Heath w tym momencie był jedyną osobą, która mogła mu pomóc. Nie zamierzał na razie mówić matce, znowu przeszłaby załamanie nerwowe, zupełnie jak w przypadku Sol. Wolał jej na razie tego oszczędzić.

    Tony ♥

    OdpowiedzUsuń
  33. | Anoo, hej. Bo ja tego, nie dostałam zaczęcia dla Kiry. ;; |

    Kire

    OdpowiedzUsuń
  34. [Hehe, przestałem lubić, ale wątek chcę. :I]

    Jeremy McAlister

    OdpowiedzUsuń
  35. Uważnie słuchał słów chłopaka starając sobie to wszystko poukładać w głowie. Musiał zapanować nad rodzącą się w nim wściekłością, przez którą jego osąd był zaburzony. Sama myśl, że ojciec mógł jeszcze raz zdradzić matkę i przy tym dorobić się kolejnego potomka była obrzydliwa, a przez to nienawidził go jeszcze bardziej. Wiedział, że matka nie reagowała na tego typu rzeczy, że już dawno przestała być jego żoną i dbała jedynie o dzieci, ale mimo wszystko, robiło mu się od tego niedobrze.
    Mimo wszystko świadomość, że ma brata nie dawała mu spokoju. Zawsze był w domu sam przeciw trzem kobietom, zawsze marzył o sprzymierzeńcu, z którym mógłby stawić im czoła, czy zwyczajnie wyjść i pokopać piłkę zamiast bawić się z dziewczynami w dom. I choć powinien się teraz cieszyć, bo w końcu pojawił się ktoś, kto mógłby stanąć u jego boku, wcale nie był zadowolony. Nie chciał już mieć nikogo, nie chciał brata, którym musiałby się zajmować, szczególnie nastolatka, który wymaga ciągłej atencji. Przecież było idealnie. Dziewczyny były już dorosłe i tylko czasami musiał je pilnować, by nie zrobiły czegoś głupiego. Nie miał czasu na zajmowanie się smarkaczem.
    -Oszalał. Chyba nie myśli, że będę niańczył tego bękarta?! –prychnął zaciskając dłonie w pięści, a razem z nimi powieki, żeby trochę się uspokoić. Nie chciał wyładowywać swojej złości na chłopaku, który niczego nie był winny. –Jakie jest absolutne minimum? Co muszę zrobić, żeby on stąd zniknął? –zapytał, marszcząc brwi w zamyśleniu. W tym momencie najważniejsze było, żeby pozbyć się staruszka. Nie miał ochoty czuć jego oddechu na karku na każdym kroku, więc zamierzał zrobić wszystko, by znalazł pieprzoną drogę na drugą stronę. Później się zastanowi co zrobić z resztą. Na pewno znajdzie się jakaś szkoła z internatem, do której będzie mógł go posłać. Nie chciał tylko, żeby dowiedziała się o tym mama lub dziewczyny. Zrodziłoby to dodatkowe komplikacje, z którymi nie miał czasu się zmagać. Zamierzał posprzątać, dokładnie tak, jak robił to ojciec.

    Tony

    OdpowiedzUsuń
  36. [ Nie obejdzie się bez wątku z siostrzyczką. Ona chce wszystko wiedzieć i wypytywać o ich wielką miłość. :D ]

    Samantha

    OdpowiedzUsuń
  37. Oczywiście, rozumiał że Heath jeszcze nie do końca zapoznał się ze swoją mocą. Jego dar był dużo bardziej skomplikowany, nie zależał tylko i wyłącznie od niego. Pojawiał się duch i musiał go słuchać, nawet jeśli nie miał na to ochoty. To była bardziej praca na pełen etat niż ułatwienie, jak w przypadku Tony’ego. Swoją moc mógł wykorzystać do obrony, jak i do ataku, mógł się nią bawić, mógł testować, a jego ukochany musiał zwyczajnie przywyknąć do tego, że już nigdy nie będzie sam.
    Uśmiechnął się blado w reakcji na jego słowa. Jeśli naprawdę uważał, że pan Ward nie mógł nikogo do niczego zmusić, to strasznie się mylił. Nawet zza grobu już teraz pieprzył im w życiu, jeśli do tego by go zignorowali, byłoby tylko gorzej. Gdyby chodziło o niego, Tony nie przejąłby się żądaniami ojca wcale, wiedział jednak, że nie odpuści Heath’owi, dopóki nie zrobią tego, co chce.
    Nie chciał spotykać się z tym dzieciakiem. Miał wystarczająco skomplikowane życie, niebezpieczną pracę, dwie zołzy, które stawiają się na każdym kroku i chłopaka, z którym nie spędzał tyle czasu, ile by chciał. Nie potrzebował rozwydrzonego nastolatka, który będzie sprawiał kolejne problemy. Wiedział jednak, że ukochany ma rację. Nie mógł tak tego zostawić, w końcu byli rodziną, bez względu na wszystko, a rodzinie się nie odmawia.
    -Dobrze, pojedziemy. Teraz. Możesz jechać teraz? Nie chcę tego dłużej odkładać. –przyznał, obejmując go ramionami i rozkoszował się dotykiem jego palców przeczesujących jego włosy. Przy nim czuł, że nie ma na świecie nic strasznego, że nie był z tym wszystkim sam. Nie chciał, by się wycofywał. Chciał żeby wspierał go na każdym kroku. –Podał Ci chociaż jego imię? Powiedział kto był jego matką? –zapytał jeszcze, powoli układając sobie wszystko w głowie. Nie chciał tam jechać nieprzygotowany. Jednak jedyne o czym był w stanie myśleć, to jak powie o tym wszystkim mamie i dziewczynom, oraz jaka będzie ich reakcja.

    Tony

    OdpowiedzUsuń
  38. [Jako, że Stymest mi kiedyś towarzyszył jako twarz postaci i Heath jest patologiem, to wydaję z siebie głośne AHHH i może zapraszam do Calla. Może, bo nie wiem, czy wyrazisz na to chęć.]

    Callahan J.

    OdpowiedzUsuń
  39. Urlop im nie ucieknie. Tony nie zamierzał poświęcać na sprawę bękarta ojca więcej czasu niż to będzie konieczne, a i tak robił to tylko dlatego, żeby jego ukochany miał spokój. Gdyby to zależało tylko od niego najpierw zebrałby swoich ludzi i nakazał im dowiedzieć się jak najwięcej o przeszłości ojca, oraz o prawdopodobieństwie, że ten dzieciak naprawdę jest jego. Przecież nie było tajemnicą, że sypiał z różnymi kobietami, które sypiały z różnymi mężczyznami. To, że powiedziała że dzieciak należy do niego jeszcze niczego nie musiało oznaczać. Gdyby miał więcej czasu mógłby zająć się tą sprawą porządnie, jednak nie chciał, żeby ojciec włóczył się za nimi dłużej, niż było to konieczne.
    -Ojciec doskonale wie, że dzieciak jest zbyt młody, żeby go wtajemniczyć w interesy. Lepiej będzie, jeśli najpierw skończy szkołę, inaczej puści wszystko z dymem. –powiedział zaciskając mocniej dłoń Heath’a. Nie chciał jeszcze myśleć o tym, co będzie później, ale nie odrzucał możliwości, że za jakiś czas ściągnie dzieciaka i wkręci go w biznes. Przecież nie zrobi tego własnemu dziecku, a ktoś będzie musiał przejąć po nim narkotykowe imperium, kiedy zdecyduje się na emeryturę. O ile w ogóle się zdecyduje.
    -To gdzie mamy jechać? Podał Ci jakiś adres? Zanim moi ludzie się czegokolwiek dowiedzą to minie trochę czasu. –mruknął wpatrując się w ekran telefonu, na którym już pisał wiadomość do jednego z najbliższych współpracowników, nakazując mu dowiedzieć się jak najwięcej. Nie chciał jechać kompletnie nieprzygotowany, szczególnie że i tak czuł jakby to ojciec pociągał znowu za wszystkie sznurki. –Nie mogę uwierzyć, że przez tyle czasu nic nam nie powiedział. –dodał wsiadając do samochodu i odpalając silnik.

    Tony

    OdpowiedzUsuń
  40. Posłusznie powędrował za chłopakiem nawet nie protestując. Heath miał rację decydując o tym, że sam powinien prowadzić. Myśli Ward’a przez cały czas były gdzie indziej i zdecydowanie nie powinien wsiadać za kierownicę mając w głowie bajzel, którego nie potrafił ogarnąć.
    Cała ta sytuacja była tak bardzo pokręcona, że doskonale wiedział iż nie ma idealnego sposobu na jej rozwiązanie. Sposobu, który zadowoliłby wszystkich. I choć właściwie podjął już decyzję nie był jej całkowicie pewny. Zostawienie na pastwę losu dzieciaka, który dopiero co stracił matkę wydawało się okropne, tak samo jak sprowadzenie go do swojego życia. I choć szkoła z internatem to nie było coś, czego chciał ojciec, wiedział że inne rozwiązanie nie miało sensu. Jedyne co mógł zrobić to zapewnić mu przyszłość lepszą od tej, która czeka go w tym momencie. A później się zobaczy.
    Pokiwał głową dając znać, że zrozumiał i wsiadł do samochodu. Sam też nie chciał spędzać tam więcej czasu niż musiał. Nawet nie zauważył kiedy dotarli na miejsce, dopiero cisza wywołana zgaszeniem silnika przywołała jego rozproszone myśli. Jednak zanim zdecydował się wysiąść sięgnął po rękę ukochanego i ścisnął ją mocno, zupełnie jakby potrzebował się upewnić, że nadal z nim jest. Dopiero wtedy wysiadł i przyjrzał się nieco zapuszczonemu budynkowi. Nie zastanowił się, czy ten dom należał do matki chłopaka, czy może zamieszkał u jakiejś rodziny po jej śmierci, ale skoro Tony miał się nim zająć, zakładał że nikt więcej tego zrobić nie mógł.
    -Co mam mu powiedzieć? Cześć, jestem Twoim bratem, wyślę Cię do szkoły z internatem bo nie mam ochoty się Tobą zajmować? –zapytał drwiącym tonem i oparł się dłońmi o dach samochodu, starając się złapać choć jeden głęboki oddech. Już dawno nie czuł się tak zdenerwowany jak teraz. Niby chłopak nic dla niego nie znaczył, ale sama świadomość, że jest jego bratem, stawiała sprawę w innym świetle. Chciało mu się rzygać przez dziwny ścisk w żołądku, więc pochylił głowę i splunął kilka razy, by pozbyć się tego uczucia.

    Tony

    OdpowiedzUsuń
  41. [Pan Corpse jest szalenie intrygujący. Liczę na uchylenie większego rąbka tajemnicy w przyszłości. Dziękuję Ci serdecznie za ciepłe słówko i przyznam się szczerze, że również chętnie przeczytam co nieco spod Twojej ręki. A tymczasem, jeśli masz czas i chęci, zaproszę Cię na wątek. W końcu tłumacz i patolog niejednokrotnie pewnie mijali się na korytarzach sądu, nieprawdaż? Może i tym razem rozprawa sądowa ubarwiona będzie nieco czymś ciekawszym niż kasa, seks i pistolet? Ciekawi mnie jak sprawy sądowe mają się po burzy. Jeśli chcesz pokombinować, to zapraszam :)]

    Keira

    OdpowiedzUsuń