03 lipca 2017

Green like american money

Uderz mnie. Przytrzymaj dłoń o ułamek sekundy za długo na moim policzku, bym miała szansę ci oddać. Graj, udawaj ze mną – że mogę cię nienawidzić, mogę odejść, że dam radę podnieść na ciebie rękę tak, jak ty to robisz od dawna. Dotknij, jak zwykle znacznie mocniej niżby należało, i czekaj na mój ruch, którego nie będę w stanie wykonać. Uśmiechnij się – szyderczo, jak zawsze – by dać mi pretekst do wymierzenia ciosu, do złości; a złość ta, obie wiemy o tym zbyt dobrze, w twoim przypadku nigdy nie nadejdzie.
Zaczyna się od zmęczenia, z wolna zbierającego żniwo na coraz większym obszarze. Potem przychodzi chłód, chwila załamania, pęknięcie wzdłuż starych szram, pozostawionych jeszcze na długo przedtem, zanim to wszystko wdarło się tak głęboko w duszę. Następne jest utrwalenie – gorący wosk wylewany na skórę zastyga w niepokojąco szybkim tempie – i krew z nosa, dłonie, które nie przestają drżeć; usta, które nie potrafią się już śmiać; szare, matowe oczy, garści włosów znaczące teren ucieczki. Wystające żebra, sine nadgarstki, wbijany w twardą ziemię kręgosłup, pękający wraz z naciskiem Jego ciała. Koniec zbliża się niedelikatnie, pod postacią skruszonego z wysiłku serca lub anemicznej wątroby, która postanowiła odpuścić; i najpiękniejszy jest taki właśnie koniec, niczym maleńkie odłamki szkła, raniące każdego, kto odważy się dotknąć.

Lubię tłumaczyć tobą swą słabość do używek – w końcu do ciebie też miałam kiedyś (nadal) identyczną słabość.

Sarah Bodsworth
31 XII 1993, Kanada — dwadzieścia cztery lata;  obdarzona mocą nadludzkiej pamięci, która wciąż nie pozwala jej po prostu zapomnieć i żyć dalej, szóstka w skali Kinseya, F50.0, skłonność do bezczelności i dalece idącego masochizmu, półtora metra braku zobowiązań pędzących ku samozagładzie i egzystowaniu na własnych zasadach, praca tam, gdzie da się na czymś zagrać lub zaśpiewać, dziecinna twarz, sylwetka i wielkie zielone oczy podejrzliwie zerkające spod różowej grzywki

13 komentarzy:

  1. [<3
    Postaram się zacząć jeszcze dziś.]/Kyle

    OdpowiedzUsuń
  2. [Witam się najcieplej, jak tylko potrafię, choć niezwykle smutno mi się zrobiło, czytając kartę. Moc doprawdy uciążliwa, przyznaję. Cieszę się jednak, wnioskując po pierwszym komentarzu, że przejmowane są postacie wyczekiwane przez innych autorów. Obyście obie zagrzały tu miejsce na długo! Przy okazji, w razie chęci, czy pomysłów, zapraszamy do nas.]

    najchłodniejsza 1/3 administracji&Keira Righton

    OdpowiedzUsuń
  3. [Witam panią z różową grzywką. Pink hair don't care :) Wiadomo, pamięć rzecz przydatna, acz uciążliwa, mój pan też coś o tym wie, chociaż chyba każdy ma coś o czym wolałby zapomnieć. ]

    Alexander Vibora

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Witam serdecznie panią, która powinna zdecydowanie więcej jeść, bo aż się smutno robi, jak się patrzy na same zdjęcia :( A ta moc bardzo skrajna, i przydatna, i uciążliwa. Z Ronniem mamy nadzieję, że mimo wszystko będziecie się tu dobrze bawić i zostaniecie z nami na długo. Trzymajcie się ciepło! ]

    Aaron V.

    OdpowiedzUsuń
  5. [Witam Cię serdecznie na blogu, chwalę kartę i życzę miłej zabawy! Jeśli będziesz mieć niedobór wątków to zapraszam do siebie!]

    Sebastian Banewood

    OdpowiedzUsuń
  6. [Chciałabym nadmiar pamięci. Moja jest tak strasznie zła...
    My z Sebastianem jesteśmy ludźmi, którzy nienawidzą w środku i nie dają tego poznać po sobie i ogólnie nie lubimy wrogów, szczególnie takich, co pamiętają złe uczynki do grobu! Także mogliby się znać? Znajomi, koledzy, przyjaciele? Albo dopiero się poznają? Podrzuć mi jakąkolwiek informację, to dam ci od razu pomysł ;)]

    Sebastian Banewood

    OdpowiedzUsuń
  7. [Piątania w takim razie!
    Hm, dobra, tak możemy działać. Co powiesz na to: Sarah wychodzi ze swojego mieszkania/domku/namiotu/samolotu(? idk gdzie mieszka) i Sebastian wpada na nią i wylewa się na nią jego zimna już herbata, więc dziewczyna jest zła, a on, że jest dobrą duszyczką postanawia jej to wynagrodzić i zabiera ją na obiad? kawe? pączka? do maka? i zacznie się ich rozmowa i może umówią się na zwiedzanie okolicy następnego dnia czy coś? I okaże się, że nie mieszkają tak daleko od siebie i się zakumplują? Co ty na to?]

    Sebastian Banewood

    OdpowiedzUsuń
  8. [Nic nie szkodzi, sama kładę się zaraz do łóżka. Dobranoc!]

    Sebastian Banewood

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzień jest zły.
    Budzi go niewyobrażalny kac, który spowalnia myśli i czyny. Zwleka się z mieszkania zbyt późno: udaje mu się sprzedać jeden portret, nim zastaje go prawdziwie angielski deszcz, który ze zbyt krótkimi przerwami trwa aż do wieczora. Nie udaje mu się zarobić nawet na kolację. Jest wściekły, czego skutek okazuje się oczywisty: wdaje się w bójkę z zupełnie losową osobą.
    Wraca więc do domu spłukany, przemoczony do suchej nitki i z rozwaloną wargą oraz łukiem brwiowym. Poirytowany odtrąca spod drzwi nienaturalnie podnieconego Bękarta, który szczęka radośnie, niecierpliwie kręcąc się w miejscu. Szuka kluczy, ale ułamek sekundy później okazuje się, że niepotrzebnie. Mieszkanie stoi otworem przed każdym.
    - Czy te cholerne prochy do reszty wyżarły ci zdrowy rozsądek? Wydaje ci się, że nagle wróciłeś do Ottawy, gdzie drzwi można zostawiać otwarte? Nie, cholerny ćpunie, to jest Londyn, tu każdy chce cię orżnąć i niejeden chętnie poderżnąłby ci we śnie gardło. Zwłaszcza tobie. - Daje upust swojemu gniewowi, odwiecznie odreagowuje go na przyrodnim bracie, o którego słowa irytująco często i tak odbijają się bez najmniejszej nawet reakcji. W trakcie tego monologu zdąża naprawić błąd Franka (jak mu się wydaje), przekręca klucz w zamku, skopuje ze stóp buty, rzuca sztalugę, składane krzesła i torbę pod ścianę. A potem wchodzi do kuchni, pokierowany zapalonym światłem oraz owczarkiem, który już dawno się w niej znalazł.
    - Urżnę ci jaja, kiedy następnym razem odwalisz taki... - numer pada tylko w jego głowie, bo oto pojmuje euforyczną reakcję psa, teraz radośnie liżącego znajome, smukłe dłonie.
    - Sarah? - mamrocze niewyraźnie, podnosząc wzrok na jej twarz i mocno przygryza pokiereszowaną wargę, jak gdyby ból miał utwierdzić go w przekonaniu, że to wszystko jest prawdziwe. A potem nagle kuli ramiona i nie wie, czy to przygniata go dawno zapomniane poczucie winy czy może w ten sposób przygotowuje się na salwę pocisków pod postacią losowych, otaczających ją rzeczy lub jej drobnych piąstek. Bo przecież po latach milczenia wybuch gniewu wydaje się rzeczą najbardziej adekwatną.

    OdpowiedzUsuń
  10. [Przykuła moją uwagę, bo mamy prawie takie same włosy, więc przeczytałam kartę, która przykuła moją uwagę na tyle, aby powitać i zaprosić do Calla.]

    Callahan J.

    OdpowiedzUsuń
  11. [Spóźnione cześć! Ale bardzo miło widzieć Cię na tym blogu, na którym, mam nadzieję, zostaniesz ze świetnymi wątkami! :D
    Samo powiązanie siostry Kyle'a było bardzo ciekawe i czekałam aż pojawi się osoba, która je przygarnie. I nie zawiodłam się, bo Sarah wyszła Ci naprawdę fenomenalnie. Podobają mi się zdjęcia i jak to (zawsze) w Twoich kartach, ładnie napisany tekst, będący kunsztem samym w sobie. Uwielbiam, naprawdę. Tylko podziwiać i bić pokłony przed całokształtem ♥
    Mam nadzieję, że będziecie się tu naprawdę świetnie i długo bawić! Do siebie zaproszę w razie chęci, bo ostatnio się rozleniwiłam i jakoś tak mozolnie odpisuję :D]

    najgorętsza 1/3 administracji & Anubis Ahern

    OdpowiedzUsuń
  12. [Hejhej! Też przychodzę z wielkim zapłonem. Mam nadzieję, że Ci się u nas spodoba <3 Sarah mnie ujęła i kibicuję jej w odnalezieniu jakiegoś punktu, w którym będzie się dobrze czuła.
    Oczywiście wiele weny, ciekawych wątków, ogromu czasu i jeszcze więcej chęci, a przede wszystkim dobrej zabawy!]
    ta leniwa 1/3 administracji bez przydomka & Izzy Ahern

    OdpowiedzUsuń
  13. // No hej. Widac kazda moc ma swoje "przywary". Nawet burza ma swoj ironiczny żart. Lise co prawda nie jest jeszcze do konca pewna swoich mocy, ale z pewnością doceni dowcip jak już te zdolności zidentyfikuje. ^^ Nie mam co prawda pomysłu na tą dwójkę na wątek, ale może jak odgrzebię Axela to coś pokombinuję.

    Lise Karlsson

    OdpowiedzUsuń