19 czerwca 2017

Ej ziomuś! Bo ja mam pytanie. Takie zasadnicze, w sumie. Odpowiesz?


Ian Adams
26 lat | ponadprzeciętna gibkość | udaje że zarabia dorabia jako model | trenuje gimnastykę | kilka większych oraz mniejszych sukcesów sportowych

Mówią iż jesteś ambitny, pełen pasji. Niby nie chcesz ich wyprowadzić z błędu, więc po prostu milczysz. Twierdzą, że doskonale dajesz sobie w życiu radę. Kiwasz głową, bo wiesz że tego oczekują. Rodzice są z ciebie dumni, podobnie jak najbliższa rodzina, ty nie masz serca aby wyprowadzić ich z błędu, bo w summie po co? Czasami lepiej jest żyć w nieświadomości, prawda? 
Jesteś przecież oczkiem w głowie rodziny! Jesteś wyjątkowy oraz niepowtarzalny! Rodzice chwalą się tobą jak nowym samochodem, dużo młodsze rodzeństwo spogląda na ciebie z podziwem. Nawet nie dziwisz się kiedy przychodzisz w weekend do domu i dzieciaki mówią "a mój brat...", po prostu przywykłeś do tego wszystkiego.
Przywykłeś, ale nie polubiłeś tego.
Myślą, że cię znają. Mylą się. Nie wiedzą czy kogoś masz...a nawet jeśli by się dowiedzieli, to pewnie potępili by wasz związek, wydziedziczyli a na samym końcu spalili na stosie.
Wyprowadziłeś się tuż po uzyskaniu pełnoletności...no dobrze, prawie po uzyskaniu pełnoletności. Mieszkasz w kawalerce, którą wynajmujesz w dużej mierze za pieniądze rodziców. Jednak oni prawie cię nie odwiedzają...przychodzi do ciebie tak właściwie to tylko kumpel, twoja psiapsióła i pewien jegomość z którym łączy cię zdecydowanie coś więcej niż tylko przyjaźń.
Chciałbyś żeby pewna burza zmieniła wszystko. Nie wiem, czy pragnąłeś tego żeby zwykłe pioruny oraz grzmoty zmieniły mentalność twojej rodziny. Jedno jest pewne. Zmieniły ciebie i chyba to jest najważniejsze.

MOC || POWIĄZANIA


_____
Cześć. Twarzy użycza Marcel Nguyen. Mam nadzieję, że pan jakoś znośnie wyszedł i nie został przedobrzony. Poszukujemy kumpla, wspomnianego jegomościa, oraz psiapsióły!

21 komentarzy:

  1. [I znowu ludzie wolą sesje niż komentowanie nowych postaci. Nigdy nie zrozumiem tej miłości do nauki, ja robię wszystko, byleby jej uniknąć. :D Podoba mi się moc, którą wykreowałeś, bo jest świetna i bardzo oryginalna! I jak widać, Ian świetnie ją wykorzystuje. Pomimo efektów ubocznych, oczywiście! Mimo wszystko, mam nadzieję, że rodzice, gdy dowiedzą się o jego odmienności, nie spalą go na stosie, a wesprą i przytulą i rzucą żartem, że przynajmniej zbyt wcześnie nie zostaną dziadkami, o!
    Oczywiście, Twoja postać jest słodka (hihi) jak zawsze i ładnie, starannie wykreowana. Cieszę się, że wreszcie do nas zawitałeś, choć wyjątkowo długo Ci to zajęło, przyjacielu! :D
    Oczywiście, życzę Ci masy zabawy i dłuugiego stażu, chociaż Ciebie chyba trudno się pozbyć <3 :D
    No i rzecz jasna, gdybyś miał jakieś chęci, tudzież pomysły, mój ognisty pan się oferuje!]

    najgorętsza 1/2 administracji & Anubis Ahern

    OdpowiedzUsuń
  2. [Witam znajomą twarz! Gdzieś już się kiedyś witaliśmy chyba, nieprawdaż? W każdym razie cieszę się widząc sympatycznego Iana, który mimo, że jest uroczy, jest również prawdziwy i prawdziwe ma problemy. Bawcie się u nas dobrze!]

    Keira

    OdpowiedzUsuń
  3. [Hej cześć! Zgadzam się z Mads, Ian jest bardzo sympatyczny. Uśmiech w gifie mnie rozbroił, po prostu powala urokiem. Szkoda tylko, że rodzina traktuje go jak rasowego, odpicowanego psa z rodowodem czempionów, którym można się chwalić na prawo i lewo i posyłać na coraz to bardziej wyszukane wystawy. Mam nadzieję, że Ian daje sobie radę.
    Ode mnie standardowo - nieskończonych pomysłów, wiele weny, ciekawych wątków i jak najwięcej czasu c:]
    Izzy

    OdpowiedzUsuń
  4. [Cześć, cześć! Wpadam przywitać pana czempiona, który pomimo nie najlepszej rodzinki jest zupełnie sympatyczny. Baw się dobrze, wpadaj do Chris w razie ochoty i niech Ian niczego sobie nie połamie!]

    Batts.

    OdpowiedzUsuń
  5. [Ja to się tak trochę czaiłam, żeby napisać, bo podoba mi się ta karta (tak troszkę bardzo). Także ten. Wątek? Powiązanie? Masz coś konkretnego na myśli, co do wątku i/lub powiązania, czy mam myśleć?]

    Sebastian Banewood

    OdpowiedzUsuń
  6. [Myślałam! O! Tym! Samym! Tak leżę w łóżku i myślę a co jeśli by byli przyjaciółmi? Sprzed wypadku Seba czy po? Seb byłbym tym kumplem Iana? Tym panem? Tą przyjaciółką? Nieee, to by była drama za bardzo... Kumplem? Taa, to brzmi fajnie. Nie zapomnij jutro zapytać! Powiązanko supi bardzo, mnie się podoba, pomysł na wątek też! Mam zacząć?]

    Sebastian

    OdpowiedzUsuń
  7. [Zanim zacznę, ustalmy coś więcej, może?
    Kumple czy przyjaciele? Długo się znają? Zakładam, że wiedzą o swoich mocach (mam na to pomysł btw). Jak blisko są? Jak wiele o sobie wiedzą?]

    Sebastian

    OdpowiedzUsuń
  8. [Dobra, podoba mi się. Mogą się znać od dziecka, tyle, że Seb tego oczywiście nie pamięta (może jakieś małe przebłyski, nic więcej), więc Ian mu pomaga sobie przypomnieć co było przed wypadkiem (samochodowym, tak sobie to wymyśliłam) i po prostu czasami wspomina co było kiedyś? Możemy ten wątek z coming outem kiedyś ogarnąć, bo to może być fajna zabawa! (Sebuś też nie jest heterykiem, a teraz kiedy może być i kobietą, to nawet nie jest już do końca facetem, tylko jakimś niebinarnym zawiniątkiem).]

    Ian napisał do Sebastiana późnym popołudniem z zapytaniem, czy może wpaść do jego mieszkania. On oczywiście się zgodził i obiecał kupić po drodze kolację. Zamykając laptopa, podniósł się z dywanu, gdzie siedział oparty o kanapę. Dokończy później. Muzyka ucichła, sekundę później. O nie, teraz będzie mu siedzieć w głowie cały dzień. Podszedł do drzwi, zgarnął klucze i telefon do kieszeni, ubrał buty i wyszedł, uprzednio zamykając drzwi. Po kilku chwilach znalazł się na ulicy. Ian nie mieszka daleko, przejdzie się.
    Droga zajęła mu jakieś 35 minut, wliczając w to zakup dużej pizzy po drodze. Zapukał w znajome drzwi i nie czekając na właściciela, wszedł do środka.
    - Kochanie, jestem w domu! - wrzasnął, oznajmiając swoje przyjście.

    Sebastian

    OdpowiedzUsuń
  9. - Cześć. Wchodź, wchodź - usłyszał. Uśmiechnął się widząc chłopaka (mężczyznę?) przed nim. Co to za grymas na jego twarzy? Może znów używał mocy? Sebastian postawił właśnie na to i postanowił się nie przejmować, gdyż nie był to pierwszy raz i za pewne nie ostatni.
    Skierował się ku kanapie i usiadł, przy okazji odkładając pizzę. Nie byłby sobą, gdyby nie udsiadł na niej po turecku. I tak właśnie zrobił (uprzednio zdejmując buty, coby jej nie zbrudzić małymi kamyczkami i pyłem, które z pewnością były na jego butach).
    - W porządku, nic się nie działo - odpowiedział na jego pytanie, od razu pytając o samopoczucie właściciela kawalerki. - Nadal uprzedzony do ananasa? Kiedy pojmiesz, że połączenie słodkości i słoności to niebo w gębie? - zapytał, dramatycznie wzdychając i otwierając wieko pizzy, by ukazać parujący ser, pieczarki, cebulę i szynkę. Klasycznie. Nie jego ulubiona, ale Ian, ją lubi więc nie narzeka. Jego dłoń w połowie drogi po kawałek zatrzymała się nad stolikiem, słysząc pytanie Adamsa. Natychmiast się wyprostował, odrobinę nachylając się w stronę młodszego chłopaka. - Co się stało? - zapytał poważnym tonem. On nie pomógłby Ianowi? Śmiechu warte! To jego najlepszy przyjaciel i jest gotów oddać za niego życie. Byle nie umierał. Boże, a co jeśli jest śmiertelnie chory? Albo wciągnął się w narkotyki, takie mocne? Ale przecież widzieli się niedawno, a to chyba nie działa tak szybko? - Czy ty umierasz? - zapytał, jego oczy wielkie i niemalże załzawione ze strachu.

    Sebastian

    OdpowiedzUsuń
  10. [ Oj tak, rodzinka nam się powiększa i mamy nadzieję, że to jeszcze nie koniec ;) Ale, hej, przybiegłam szybciutko podziękować za miłe powitanie *i przy okazji przeczytać kartę, coby nadrobić zaległości*. Na razie niestety jakoś nie widzę naszych panów w wątku, ale dziękuję i będę pamiętać o propozycji :) ]

    Aaron V.

    OdpowiedzUsuń
  11. [Patrz na to poświęcenie, przerywam dla Ciebie serial ;p]

    Sebastian znał jego zdanie o ananasie i pizzy i zawsze się z nim kłócił i próbował go przekonać, choć w rzeczywistości sam nigdy nie jadł tej pizzy. Może przez ten cały czas bronił jej na darmo? Matko, co jeśli pizza z ananasem jest obrzydliwa, a on bronił jej tak zawzięcie przez lata?!
    Nie umiera! Dzięki Bogu! Bogom? Kogo to obchodzi.
    Sebastian odetchnął z ulgą i usiadł wygodniej, wygodniej czyli zgarbiony i trochę skulony. Przechylił głowę, trochę jak te psy w filmikach na youtube, gdy czegoś nie rozumieją, a wyraz ich pyszczków jest przesłodki. Słuchał go uważnie, myśląc o tym co mówi i czego oczekuje. W czasie przemowy Adamsa uśmiechał się coraz szerzej, by po kilku sekundach zacząć się cichutko śmiać pod nosem, ponieważ ta sytuacja była komiczna. Zupełnie jakby oglądał film lub czytał fanfiction. Nie do pomyślenia, że takie rzeczy dzieją się w prawdziwym życiu!
    - Patrz, - powiedział przez chichot - wreszcie będziesz mógł mnie potrzymać za rękę i całować - dokończył i puścił mu bardzo wymowne i przerysowane oczko. Sebastian wiedział, że to poważna sprawa, ze względu na rodzinę Iana, ale nie mógł się powstrzymać od tego komentarza, nawiązującego do ich rozmowy sprzed kilku miesięcy. Nie miał na celu wyśmiewania chłopaka czy ubliżania mu, chciał rozluźnić atmosferę i dać mu znać, że się zgadza. - Nie ma sprawy stary - powiedział, żeby Ian wiedział na pewno.
    - Wolałbyś mnie blondynką czy rudą? - zapytał, trzymając swój podbródek w geście przypominającym głębokie zastanowienie. Zaraz potem przesunął dłoń pod swoją szczękę, palcami delikatnie dotykając szyi. - A może coś bardziej przypominającego mnie? - zapytał, zalotnie mrugając rzęsami i dając mu całusa w powietrzu. Sebastian będzie się bardzo dobrze bawił.

    Sebastian

    OdpowiedzUsuń
  12. [Nie mam pomysłu, nie mam mózgu i ogólnie zimo, zimo, nie doceniałam cię tak bardzo, jak na to zasługujesz, wróć do mnie, pls...
    Chociaż może i coś będę mieć - co myślisz o jakiejś psychofance Iana, która wynajęła lipnego hakera albo nie ogarnia w Google Maps, w wyniku czego pomyliła ulice i zamiast przystojnego modela wpadła na wkurzoną Chris? Dziewczyna zaciągnęłaby za ucho niespodziewego gościa dwie przecznice dalej, tylko po to, żeby urządzić gwiazdeczce porządną awanturę.]

    Batts.

    OdpowiedzUsuń
  13. [Jasne, Chris też na niego w którymś momencie tej imprezy nawrzeszczy, więc przynajmniej będą kwita. No, ewentualnie znając szkocki upór panny Batts mogą się ostro pokłócić.]

    Batts.

    OdpowiedzUsuń
  14. Sebastian widział jak zmienia się wyraz twarzy Iana i wiedział, że myśli on o swojej rodzinie. Zrobiło mu się przykro, bo sam nie wiedział (nie pamiętał?) jak to jest, być nieakceptowanym przez rodzinę. Jego mama kochała go takim jakim był, a gdy jej powiedział, że chyba lubi też facetów, to się tylko zaśmiała i powiedziała, że wie, bo wyszedł z szafy kilka lat temu. Nic więcej nie wspominała i zawsze go wspierała. Nie mógł sobie wyobrazić, jak to jest bać się bycia sobą przy własnej rodzinie. Dlaczego, życie były dla niektórych tak okrutne? Ian był wspaniałym człowiekiem i dużo bardziej zasługiwał na rzeczy, które miał Sebastian.
    - Chyba zostanę przy czymś bardziej podobnym do mnie - oznajmił. - Mniej zmian, mniej efektów ubocznych - dodał, choć tak na prawdę w myślach miał, że Ianowi będzie raźniej, jeśli będzie przypominał siebie. Niech czuję się najlepiej jak może we wrogim środowisku.
    - Skoro oferujesz, to przyjmę! - odpowiedział z uśmiecham, który zaraz zszedł z jego twarzy. - To nie tak, że jej bronię... - wymamrotał, odbierając piwo i dodając ciche 'dziękuję'. - Po prostu jestem przeciwko nienawiści wobec pizzy - wyjaśnił. - Poza tym, margarita jest moją ulubioną.
    - Myślisz, że możemy wybrać się na zakupy przed tym spotkaniem? - zapytał, upijając odrobinę. - Nie mam damskich ciuchów, a zmiana ciała i ubrania jest bardzo męcząca, boję się, że mógłbym tego nie utrzymać - powiedział cicho, trochę jakby było mu wstyd, że nie umie opanować swojej mocy i korzystać z niej płynniej i łatwiej.

    Sebastian

    OdpowiedzUsuń
  15. - Nie chce pizzy - powiedział. - Choć jest ona królową dań, to nie jestem pewien czy to dobry pomysł - zaśmiał się. To nie tak, że przejmował się swoją wagą - mógł w każdej chwili stać się chudszy czy grubszy, po prostu. Nie chciał też narazić Iana na bankructwo. Bóg wie ile Sebastian może zjeść i jest to dużo. Za dużo jak na jego malutkie ciałko. Zdecydowanie za małe jak na jego wiek.
    - Myślę, że południe byłoby dobre? - powiedział, kształtując to trochę jak pytanie, by poznać opinię Iana. - Nie jestem pewien - odpowiedział szczerze. - Mam się ubrać elegancko? Casual? Seksownie? - zapytał, przy ostatnim poruszając sugestywnie brwiami i śmiejąc się trochę. Upił łyk piwa. Cudownie zimne. - Co ty ubierzesz? Co ty byś chciał, bym ubrał? - dodał, spoglądając na niego.
    - Myślisz, że będzie jak w filmie? Po tym wieczorze odkryję, że tak na prawdę jestem zakochany w tobie na zabój? - zapytał. Ian miał rację. Ich życie to fikcja pisana przez ludzi, którym widocznie się nudzi i postanowili zabawić się w bogów. - I nie przezywaj, że stary! Przypominam Ci, że to mnie bliżej do trzydziestki - powiedział, śmiejąc się, ale w środku trochę go to zabolało. Ludzie mając tyle lat co on są już po ślubie, z dziećmi nawet! A on co? Sam, bez przyszłości, bez kogoś kto go kocha. Smutne. Nie pozwolił, by kilka myśli zepsuło mu nastrój.
    - Nigdy nie zastanawiałem się nad damskim imieniem. W głowie miałem tylko Sebastiana - przyznał. Pociągnął z butelki i otarł usta. - Coś wymyślimy. - Uśmiechnął się.

    Sebastian

    OdpowiedzUsuń
  16. [Ratujesz mnie tym opisem od wszechogarniającej nudy w kolejce do lekarza. Dziękuję! Wybacz mi błędy, proszę]

    - Oh, a nie myślisz, że przydałby mi się większy tyłek? - zapytał ze śmiechem. Hm.. może powinien nad tym popracować? Nikt przecież nie gardzi dobrym tyłkiem. Będzie musiał się zastanowić.
    - Muszę zatem popracować nad moim chodzeniem w szpilkach - powiedział, wzdychając teatralnie. Przez ostatnie dwa miesiące trochę to już opanował, ale nadal brakowało mu gracji kobiety, która miała już w tym wyprawę.
    - A czy wiesz? Życie jest dziwne i wymyślne, może ktoś tak miał na prawdę i stąd się to wzięło? - zapytał, ale nie oczekiwał zbytnio odpowiedzi. Ot, taka tam myśl.
    - Miałem swoje powody, a teraz to imię już zrosło się że mną - powiedział sięgając po kolejny kawałek pizzy. - W sumie teraz to jest moim imieniem. Teraz jestem Sebastianem. Tylko mama upiera się, żeby mówić do mnie starym imieniem - dodał. - Twierdzi, że jest ostatnią osobą, która dba o to kim jestem i bym nie zatracił prawdziwego siebie - przyznał i głęboko w środku wiedział, że jego mama ma rację. Przeszłość jest ważna, tak? - Nie wierzę, że zasugerowałeś Janet, to okropne imię! Musiałbyś mnie bardzo kochać, żeby umawiać się że mną-Janet. Co powiesz na... Amelię? - zaproponował. Nie myślał długo, imię samo wpadło mu do głowy, a potem na język.
    - Myślisz, że powinienem być biały spotykając twoich rodziców? - zapytał trochę skrępowany. Rasizm i stereotypy nie odstępowały go na krok więc wolał się upewnić.

    Sebastian

    OdpowiedzUsuń
  17. [Trochę dużo self-hejtu tu także]

    - Czy ty aby nie chcesz zdenerwować rodziców? - zapytał ze śmiechem, niemalże krztusząc się piwem. - Ścinanie trawy, żeby zrobić z niej spódniczkę jest nieekologiczne, Kochanie - powiedział. - Nie śmiejemy się z ekologi i środowiska, to ważne tematy i powinniśmy je częściej poruszać, aby zwrócić na nie uwagę - dodał poważnym tonem, w którym można było wyczuć nutę humoru. Sebastian wierzył w problemy ekologiczne i starał się jak najmniej przyczyniać do niszczenia środowiska, ale w kontekście rozmowy był rozbawiony. - Mogę ubrać szpilki, jeśli chcesz. Przedstawiasz mnie rodzicom, muszę być elegancki. Cka? - dodał. Nie miał nic przeciwko. Dużo zależy od tego jak mają zamiar to rozegrać.
    - Dziękuję - odpowiedział szczerze, odrobinę nieśmiało. Jego japońskie imię było trochę jak stygmat. To pamiętał. To uczucie wyalienowania i śmiechu wokół niego, kiedy dzieci wokoło starały się je wymówić, lecz specjalnie przekręcały je i zniekształcały, czasami w brzydkie słowa. Gdy przed laty zapytał o to mamę, powiedziała, że ten czas był dla niego trudny i dlatego postanowił się tak już nie przedstawiać. Mieli wtedy długą rozmowę, trochę łez i whisky, potem chłopak miał kilka przebłysków związanych z tym okresem. Nie były to najlepsze wspomnienia. Teraz dochodził do wniosków, że jego imię na prawdę było wyjątkowe i był mamie wdzięczny, że takie mu dała, i że nadal tak do niego mówi.
    - Dzięki, ty też jesteś niczego sobie - odpowiedział mu, klepiąc go po udzie z szerokim uśmiechem. Zagrał to na wesoło, ponieważ nie chciał, aby było niezręcznie. W środku jego myśli krzyczały, że kłamie i nie ma tego na myśli, bo Sebastian nie jest osobą, która nos się podoba. Od lat nienawidzi siebie i dlatego od dwóch miesięcy nie wygląda już jak on. Chudsze nogi, ramiona i brzuch, jaśniejsza skóra, coby go nie przezywali, codziennie inne włosy, byle nie te zwykłe czarne, inny nos i większe, mniej skośne oczy. Uśmiech mu nawet nie drgnął.
    - Mech, powiadasz? Bardzo ekologicznie - zaśmiał się. - Musimy dopracować na czym miałoby to polegać, żeby ich przekonać, ale pomysł przedni - przyznał, odrobinę dusząc się śmiechem. Podobał mu się ten pomysł. - Nie sądzisz, że powinniśmy mieć jakieś backstory? Jak długo się znamy, ile już ze sobą chodzimy, gdzie się poznaliśmy, wiesz, takie podstawy?

    Sebastian

    OdpowiedzUsuń
  18. - Zdecydowanie wolę romantyczną wersję! - powiedział. Sebastian przecież był romantykiem, na szczęście nie tym z książek jak Konrad czy, nie daj Boże, Werter. Lubił myśleć, że jest romantyczny, że swoim partnerom przynosił kwiaty bez okazji, urządzał romantyczne kolacje i pikniki. Ale czy tak było? Od kiedy stracił pamięć nie był w żadnym związku, co najwyżej jedna randka, która była niewypałem lub ktoś na jedną noc, by nie czuć się samotnym. - Jogging w parku z samego rana brzmi świetnie - przyznał, choć był pewien, że tego nigdy nie robił. Nienawidził ćwiczeń. Mógł patrzeć jak inni ćwiczą i czerpać z tego przyjemność, ale on? Biegający? Robiący przysiady lub deskę? Nie, niemożliwe. - Patrzcie państwo jakiego mam mądrego chłopaka - zaśmiał się, przerzucając rękę przez jego ramiona i ściskając go lekko. Rękę tam zostawił. - Wszystko brzmi super - dodał.
    - Nie ma za co, stary - odpowiedział z uśmiechem i skończył swoje piwo. - Czego się nie robi dla przyjaciół, tak? Poza tym, nie sądzę, że pamiętam twoich rodziców, miło by było poznać ludzi, którzy stworzyli taką fajną osobę - powiedział. - W końcu zrobili mi miłość moje życia, nie? - zaśmiał się i puścił mu oczko.

    Sebastian

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [(((Nie że się narzucam, ale żyjesz?)))]

      Usuń
  19. [Nie szkodzi :)]

    - Nie, nie, wszystko w porządku - odpowiedział zgodnie z prawdą. - Przecież nie będę biegać przed twoją rodziną - zaśmiał się. Bo nie będzie? Taką miał nadzieję. Sebastian trochę zaczął się obawiać spotkania z rodziną Iana. Nie chciał przecież wkopać przyjaciela, ani zrobić złego wrażenia. Ogólnie chciał wypaść dobrze, nie był perfekcjonistą, ale chciał, żeby wszystko poszło zgodnie z planem, bez żadnych poślizgów czy wpadek.
    - Utrzymanie postaci kobiety to nic takiego, kilka godzin nie powinno mi sprawić większego problemu - oznajmił. Zazwyczaj to była prawda. Im więcej detali, więcej zmian od swojego oryginalnego wyglądu, tym więcej energii na to potrzebował, a i skutki uboczne były gorsze - to też powiedział chłopakowi po chwili. - Jeśli jakimś cudem nie dawałbym rady to na początku puściłaby mi się krew z nosa, - zazwyczaj to był nos i miejmy nadzieję, że i w tym przypadku padłoby na tę część ciała, a nie na oczy czy uszy. - a potem powoli zacząłbym się przemieniać z powrotem w siebie - skończył. Przynajmniej tak myślał, że będzie. Raz mu się zdarzyło, na samym początku, że zmienił się w piękną kobietę, wprowadził dużo zmian i detali, chciał pokazać sobie jak dobry może być i w środku rozmowy z jogo nosa buchnęła fala krwi, bryzgając koszulę mężczyzny, z którym rozmawiał. Szybko uciekł do łazienki i zmienił się w siebie, więc nie był pewny czy przemiana byłaby powolna. W końcu nie był pewien czy szybko zmienił się w siebie z własnej woli czy z przymusu. - Myślę, że byłoby to powoli, głowy nie daję.

    Sebastian Banewood

    OdpowiedzUsuń
  20. [Miało być w piątek, ale jest w sobotę, wybacz!]

    - Moglibyśmy im wmówić, że jestem magikiem? - zaproponował ze śmiechem. - No wiesz, iluzje optyczne czy coś i zmieniłem się w faceta i mogą zacząć klaskać - dodał. Potem by się nie zmienił z powrotem [czemu spowtotem jest niepoprawną wersją? wygląda lepiej i lepiej się pisze i :c] w siebie i dopiero jakby mu zwrócił ktoś uwagę, na pewno po jakimś czasie, to znów stałby się kobietą. Każda sekunda bycia sobą jest na wagę złota. Może powinien się zmienić znów w siebie i teraz? - Um, - zaczął odrobinę nieśmiało. Od czasu odkrycia swoich mocy, nie był przed nikim w swojej czystej, nieskalanej tą mocą postaci. Tylko w zaciszu własnego domu miał odwagę, a i wtedy wielkie lustro przy wejściu było zakryte. Ale każda chwila jako Satoru sprawiał, że dłużej mógł byś Sebastianem, tym kim chciał być. Powinien zapytać czy będzie mu to przeszkadzać. - Chcesz jeszcze razem posiedzieć czy coś, czy mam się zbierać? - zapytał zamiast tego. Uwielbiał siedzieć z Ianem, choćby mieli po prostu spać na kanapie czy oglądać Salon Sukien Ślubnych i śmiać się z tych kobiet lub ignorować je kompletnie na rzecz rozmów i przyjacielskiego przytulania. Ale skąd miał wiedzieć, że on czuje to samo? Przecież mógł tylko udawać, że nadal go lubi i kłamać o tym, że kiedyś był w nim zakochany. Sebastian czasami zastanawiał się, czy nadal darzy go tym uczuciem? Nie ważne. I tak wstydził się tego jak wygląda bez powłoki mocy i Ian na pewno nie chciałby go takim oglądać.
    - Jak zachoruję to wskoczysz w strój seksownej pielęgniarki i zrobisz mi zupę? - zapytał niewinnym głosikiem, który oczywiście zdradzał, że Sebastian żartuje. Ale czy na pewno żartuje?

    Sebastian Banewood

    OdpowiedzUsuń